"Historia w spódnicy"... Na całe szczęście postanowiłam najpierw przeczytać powieść „dla dużych” Anny Dziewit-Meller. Gdybym
sięgnęła od razu po „Damy, dziewuchy…” pewnie już nie dotarłabym do „Góry
Tajget”…
Nie cierpię pretensjonalnego tonu, konwencji „kumplowania
się” z czytelniczkami (i czytelnikami) w książkach dla dzieci. A jeszcze
bardziej drażni mnie, kiedy tą konwencję wykorzystuje się wbrew logice....
