Większość osób zapewne od-czyta z okładki przede wszystkim, obciążone rozmaitymi kontekstami, słowo „WOJNA”.
Jak napisać o tej książce, by pokazać,
że zaprzecza ona schematom, dekonstruuje pewne oczywistości (zwłaszcza w naszej
kulturze), by opowiedzieć o niezwykle istotnej sprawie – prawie do
człowieczeństwa… ?! Prawie dziecka do godności i szacunku. I mozole budowania świata, budowania „ja” - tożsamości,
w sytuacji, kiedy wszystkie
oczywistości i relacje zostały zaburzone. To książka o rodzicielstwie
bez więzów krwi. I jego braku pomimo biologicznego bycia matką.
