6 października 2011

To się nie mieści w głowie

Po książkach Iwony Chmielewskiej nic już tak nie smakuje. Przynajmniej mnie. Czekam na "Pamiętnik Blumki", który podobno już w księgarniach. Czytam Korczaka. 4-latce wpadły "w ucho" opowieści o kozie Melanii, zabieraniu rybek na spacer i wszelkich pomysłach na zagospodarowanie dorosłości w wydaniu (chyba równolatki) Antosi. W duecie z inną pozycją, którą mamy "na oku" (ale o niej na deser). Dowcipnie i lekko absurdalnie.

"To się nie mieści w głowie" Renaty Piątkowskiej to kilkanaście krótkich opowiadań o rezolutnej kilkulatce. Opowiada o drobnych epizodach ze swojego życia, często kontrastując to z lakoniczną konstatacją tego nie da się wytłumaczyć dorosłym.  I na tej przepaści, zestawieniu dwóch sposobów postrzegania świata budowany jest dowcip historii.




Antosia zauroczona wdziękiem kozy Melanii postanawia się z nią zaprzyjaźnić (ważnym etapem jest stylizacja zwierzęcia na prawdziwą damę), a nawet zaprosić do siebie do Krakowa. Antosia próbuje również oswoić świat męski przekonując swojego sąsiada do zabawy domkiem dla lalek. Jednak pierwsze konfrontacje z płcią odmienną wydają się udowadniać słuszność tezy o tym, że faktycznie "mężczyźni są z Marsa".

Właściwie każde opowiadanie z tego zbioru udowadnia, że dzieci albo może raczej to dorośli  kwalifikują się do kategorii "obcy". Rodzice, babcie, przechodnie wykazują się totalną ignorancją, jeśli chodzi o zrozumienie praw rządzących wyobraźnią. A może ciężko przychodzi im objęcie swą ograniczoną umysłowością (w końcu większość nieużywanych połączeń nerwowych w mózgu zaniknęła...) tego, że wyobraźnia dziecka może być nieograniczona. Na całe szczęście kilkulatka potrafi podejść do tego z pobłażaniem i stoickim spokojem.

Dzieci żyją poza czasem i poza utartymi schematami postrzegania "porządku" świata. Dla Antosi drzewa z zasadzonych pestek wyrastają w swoim tempie, sprzęty AGD żyją swoim życiem i odmiennym od powszechnie przyjętego przeznaczeniem. Motywy bajkowe są nader twórczo przetwarzane. Słownik rozrasta i wzbogaca o nowe słowa albo znaczenia pojęć już zużytych.
Kilkuletnia narratorka opowiadań Renaty Piątkowskiej lekko i dowcipnie przedstawia nam swój świat - bawi przedszkolaki (przetestowane), rodziców skłania do rachunku sumienia z naszej "zdroworozsądkowości" i omnipotencji. Szkoda, że ilustracje Katarzyny Bajerowicz nie wyszły ani krok poza rolę "bycia w tle" tekstu - kolorowo, ładnie, bez istotnego znaczenia.

Wczoraj byłam na zebraniu w przedszkolu dzieci. Rodzice zostali sprowokowani do zajęcia się tym, co na co dzień mają dzieci - pracą pomocami (montessoriańskimi). Spróbować spojrzeć na świat oczami dziecka. Ważne doświadczenie.

Wracam do Korczaka.

Szacunku dla bieżacej godziny, dla dnia dzisiejszego. Jak będzie umiało jutro, gdy nie dajemy żyć dziś świadomym,
odpowiedzialnym życiem? Nie deptać, nie poniewierać, nie oddawać w niewolę jutra, nie gasić, nie śpieszyć, nie pędzić. Szacunku dla każdej z osobna chwili, bo umrze i nigdy się nie powtórzy, a zawsze na serio; skaleczona krwawić będzie, zamordowana  płoszyć upiorem złych wspomnień.
Pozwólmy ochoczo pić radość poranka i ufać. Dziecko tego własnie chce. Nie żal mu czasu na bajkę, rozmowę z psem, chwytanie piłki, dokładne obejrzenie obrazka, przerysowanie litery, a wszystko życzliwie. Ono właśnie ma słuszność.
Naiwnie obawiamy się śmierci, nieświadomi, że życie jest korowodem zamierających i nowo zrodzonych momentów.
(...)
Dzielimy nieudolnie lata na mniej i więcej dojrzałe; nie ma niedojrzałego dziś, żadnej hierarchii wieku, żadnych wyższych i niższych rang bólu i radości,nadziei i zawodów.

J.Korczak, "Prawo dziecka do szacunku"


Dziękuję Wydawnictwu Literatura za udostępnienie książki.
"To się nie mieści w głowie" Renata Piątkowska, il. Katarzyna Bajerowicz. Wydawnictwo Literatura, Łódź 2011. 

Brak komentarzy: