20 sierpnia 2013

Zabawny ptaszek






Prosta i urocza. To chyba najczęściej formułowane opinie o "Zabawnym ptaszku" wszędzie tam, gdzie zdążył się ukazać po ubiegłorocznym wyróżnieniu Bologna Ragazzi Award w kategorii Opera Prima.
Cieszy to, że mamy go i w Polsce. Wydawnictwo Widnokrąg ambitnie kontynuuje swój kierunek publikowania "bolońskich" książek, po "Czarnej książce kolorów" i "Emigracji" jest i kolejna...


"Zabawny ptaszek" został nazwany, w uzasadnieniu jury z Bolonii,  "nowym Ezopem". Prosta historia o jasno wytycznej drodze powtarza schematy obecne już w literaturze. Zmierzamy od niezadowolenia z tego kim się jest i marzeń o byciu kimś innym, przez naukę płynącą z zagrożenia  do zatoczenia koła i zgody na "bycie sobą". To, co czyni "Zabawnego ptaszka" wyjątkowym to jednak nie schemat bajki, a to, jak został twórczo potraktowany do opowiedzenia jej obrazem.




Elegancka biel kartki, minimalizm środków, kilka kolorów i kresek, z których zbudowana jest opowieść udowadnia, że "mniej znaczy więcej". Bolońskie Jury pokreślało innowacyjność tej metody naracji, efekt zaskoczenia i niespodzianki, a także energię płynącą z zestawienia wszystkich elementów tej książki - doskonale skomponowanej układanki. 

Do moich ulubionych sekwencji należy moment kulminacyjny teh historii udowadniajacy, że jednak skuteczna nauka wynika z doświadczania (i własnych błędów). Ptaszek marzący o byciu kimś pięknym, zauważalnym i - w domyśle - ważnym, po spotkaniu z lisem przekonuje się, że wszystko ma swoje dobre i złe strony. A bycie gwiazdą bywa nawet niebezpieczne (co na to celebryci?)...







Ptaszek  oczywiście odkrywa swoje zalety (i aututy "bycia sobą"), a ważność i przyjaciół zdobywa w zupełnie innym sposób niż strojenie się w cudze piórka. 

Historia niepozornego ptaszka może być  odczytana jako historia akceptacji naszej inności ("sobości"?), atrybutów, które posiadamy (albo naszych braków). Niektórzy widzą w niej morał mówiący, że spełnianie marzeń nie zawsze dobrze się kończy...

Można dostrzec w niej afirmację introwertyków i tych, którzy nie mają predyspozycji do bycia przewodnikami stada, klasowymi gwiazdami czy osobami, które są znane z tego, ze znane...

Doceniam także umknięcie dydaktycznej dosłowności i jednoznacznemu morałowi dzięki ostatnim stronom i motylim skrzydłom, które jednak subtelnie przypominają, że nie tak łatwo nie-marzyć o byciu kimś innym choćby przez chwilę...

Dla kilkulatków zabawą będzie odkrywanie niewidzialnego, dziwnego ptaszka. Przyglądanie się, jak można pokazać to, czego nie widać. Ładnie wypada droga, którą podążamy za bohaterem - botaniczne szczegóły, skarby - drobiazgi, dynia (czy cukinio-kabaczek) dojrzewająca razem z ptaszkiem. Do tego piękny, szlachetny papier, staranna oprawa piękniejsza niż oryginał. 




Gdzie wpleść więc ewentualne uwagi, skoro to urocza w swej prostocie, czarująca, elegancka i umykająca dosłowności książka? Niestety, najsłabszą stroną tej publikacji jest tłumaczenie. Począwszy od tytułu (czy argumenty za ewentalnie ironicznym wydźwiękiem epitetu "zabawny" są wystarczające?), po niezręczności w krótkim, a więc i wymagającym tekście. 

Zabawny ptaszek z pamiątką po pięknym ptaku pod skrzydełkiem... 

Do tego jeszcze trudne, przyciężko brzmiąco słowa w tekście dla cztero czy pięciolatków: renoma ptaka czy jego dyskretność...
Elegancja i reżim obrazu tej książki są wymagające. Także wobec tekstu. Życzyłabym sobie, aby jednak w polskiej wersji był on dużo bardziej dopieszczony i wygładzony, szlachetny i niewidoczny, bez potknięć i zaniedbań.  Mniej znaczy więcej. 

Dziękuję wydawnictwu za udostępnienie książki. 

"Zabawny ptaszek" Jennifer Yerkes, tłumaczenie Anna Nowacka-Devillard. Wydawnictwo Widnokrąg, 2013.

6 komentarzy:

Maryś pisze...

Urocza w swojej prostocie.
Ale "złe" tłumaczenia uwierają, odbierają pełny urok dobrej książce...

poza rozkładem pisze...

Maryś, ono nie jest złe, ale chwilami mam wrażenie, że to elektryzujący się poliester a powinien być jedwab...
Po "Czarnej książce kolorów" miałam podobne wrażenia i właściwie posługuję się swoim, nieco bardziej "poetyckim" i nie aż tak dosłowny tłumaczeniem. Tutaj - chciałoby się, żeby wszystko płynie są układało. Jak w obrazie :)

Pani Zorro pisze...

Niestety, krótki tekst jest najbardziej wymagający i na przykładzie tej książki widać to jak na dłoni (czuję się, jakbym teraz sama pisała do Czarnego ;-)).

poza rozkładem pisze...

W kwestii możliwości wydawniczej w temacie tłumaczeń, rzecz jasna ;)

Pani Zorro pisze...

W temacie tłumaczeń bywa kiepsko, odwrotnie proporcjonalnie do ilości tekstu. Tak.

Maryś pisze...

Ja tak odbieram intencję właśnie. "Złe" powinnam objąć cudzysłowem ;)
To porównanie poliestru do jedwabiu - cudne! Mistrzyni metafor :)))