26 lipca 2012

Dzidziuś. Niewielka książeczka o wielkiej stracie





To nie jest książka dla wszystkich. To jest książka dla tych, którzy chcą po nią sięgnąć. I dla tych, którzy chcą takiej książki dla starszego dziecka.

"Dzidziuś" Agaty Baranowskiej to książka dość oszczędna. Zdawkowa w słowach. Całość opowieści, której narratorką jest starsza - potencjalna - siostra rozgrywa się na dziewięciu kartach. Wszystkie kluczowe momenty wsparte są na obrazie, równie oszczędnym. Monochromatycznym. I dość symbolicznym.
Wiadomość o ciąży, oczekiwanie na rodzeństwo, niepokój z tym związanym (Czy wszystkim będę musiała się podzielić?), nagłe złe samopoczucie mamy, złość i smutek w reakcji na stratę "dzidziusia", tłumaczenia taty, reakcja rodziny - wszystko to opowiedziane jest za pomocą drobnych, na co dzień niezauważalnych gestów dłoni. To ręce dorosłych i dłonie dziecka. Czasem niedoskonałe warsztatowo, ale uciekające od natrętnej dosłowności. Szlachetne w operowaniu czernią i bielą, silnie przekazujące całą gamę emocji. 


  




Książka Agaty Baranowskiej to książka tłumacząca nie tylko stratę dziecka i poronienie starszemu rodzeństwu. To książka o żałobie po takiej stracie. Książka dająca prawo do żałoby i dorosłemu, i dziecku, któremu wcześniej pozwolono się cieszyć z ciąży.

To książka istotna, bo dotykająca sfery często przemilczanej. Niewygodnej dla dorosłych. Książka, która w sposób ujmujący swoją prostotą jest dużym krokiem naprzód w polskich książkach dla dzieci podejmujących trudne społecznie tematy. Bo takich mamy niewiele.

Książka Agaty Baranowskiej nie jest poradnikiem medycznym ani pozycją popularnonaukową o poronieniu z biologicznego punktu widzenia. To książka o emocjach, na co zresztą silnie wskazują ilustracje.
To druga książka autorska Agaty Baranowskiej (po "Zającu, który szukał swojego miejsca") i w niej można doszukiwać się fragmentów niedoskonałych, ale dużą jej wartością jest odwaga i subtelność w pokazaniu tego tematu.

"Dzidziuś" nie  jest książką dla wszystkich i dla każdego. Nie wiem czy to książka bardziej dla starszego dziecka czy dla rodziców, pomagająca przy rozmowach, przy wyjaśnieniu tego, co się stało. Ważne, że jest, a każdy kto będzie miał taką potrzebę będzie mógł po nią sięgnąć. 

Nie wszyscy mają potrzebę mówienia o poronieniu, nie wszyscy potrzebują pomocy terapeuty, nie wszyscy potrzebują tej książeczki i ja to rozumiem i akceptuję. Mam jednak przekonanie, że znajdą się osoby, dla których ta książeczka stanie się impulsem, uświadomi sens przejścia żałoby. To głos autorki. 



Dziękuję wydawnictwu Ilustratornia za udostępnienie książki
"Dziudziuś. Niewielka książeczka o wielkiej stracie" Agata Baranowska. Wydawnictwo Ilustratornia, Warszawa 2012.

6 komentarzy:

Evie pisze...

Nie dałabym rady przeczytać tej książki teraz. Ale pomysł jak najbardziej trafiony. Dzieci nie wiedzą, co się dzieje, bo nikt im nic nie mówi... Każdy wtedy zajmuje się sobą i swoim bólem po stracie.

Kobiecym_okiem pisze...

Ja chyba też nie przebrnęłabym przez tę lekturę, choć sama nie mam negatywnych doświadczeń. Ale symbolika rąk do mnie przemawia...

poza rozkładem pisze...

Może warto się przekonać?
Książka Agaty Baranowskiej nie jest książką "grającą" na emocjach.

Pani Zorro pisze...

Też dostałam tę książkę od wydawnictwa i do tej pory nie wiem, co o niej myśleć. Trudno krytykować coś, co jest tak mocno nacechowane emocjonalnie. Tu nawet nie chodzi o temat, który można zrozumieć (lub nie), lecz o sposób wyrażania uczuć i podejście do życia (i śmierci).

Inez pisze...

Dla mnie to bardzo trudny temat, chociaż mnie osobiście nie dotknął. Odkąd od roku jestem matką, nie potrafię o tym spokojnie pomyśleć. Zbyt duży ciężar emocjonalny. Ale książka piękna. Grafika i kolorystyka utrafiona.

Pozdrawiam!

Catalunka pisze...

Nie przepadam za dziećmi, zauroczyła mnie za to grafika. Jest po prostu bajeczna...