16 maja 2011

"Niebo"

Na ostatnich Targach Książki w Warszawie  znowu poległam i mocno zawyżyłam "średnią statystyczną" w książkowych zakupach. Oprócz dobrych wiadomości o tym, co ma się ukazać, przywiozłam sporo książek (będę o nich jeszcze pisać). "Niebo" Bruno Giberta poruszyło mnie najbardziej.







Czy w niebie jest się żywym?
Czy "chwała na wysokości" jest w kosmosie?


I co my będziemy robić w niebie?



Moje dzieci swego czasu zadawały wiele tego rodzaju pytań, kiedy w naszych rozmowach pojawiał się wątek ograniczoności naszego istnienia. Jak sobie z nimi poradzić? Jak przełożyć abstrakcję na coś zrozumiałego dla kilkulatka? Książka Bruno Giberta w lakoniczny, subtelnie dowcipny i poetycki sposób pokazuje ideę "nieba". Zamiast jasnych, infantylnych i"jedynie słusznych" odpowiedzi są pytania i zaskakująca w swym bogactwie prostota środków.


Kiedy dziadziuś umarł, powiedziano mi, że poszedł do nieba...








Rozedrgana czcionka  (autorką opracowania typograficznego jest Anna Niemierko) opowiada, jak kilkulatek próbuje zrozumieć śmierć dziadka, jego zniknięcie i to, co dzieje się "po drugiej stronie" z bliską osobą. Tej lakonicznej, surowej opowieści towarzyszą pytania, wątpliwości i "druga linia" narracji, zamknięta w piktogramach. System umownych, graficznych znaków, pojawiających się w codziennym życiu, przestrzeniach użyteczności publicznej staje się próbą zrozumienia, tego, czego nie może ogarnąć umysł (nie tylko) dziecka.

Obydwie "ścieżki narracji" tworzą razem poruszającą opowieść i o stracie bliskiej osoby, i o próbie zrozumienia tego przez dziecko. Ogromne wrażenie robi prostota opowiadania o śmierci i próba opisania wielkiej zagadki "tego co potem" znakami graficznymi zaczerpniętymi z otaczającej nas codzienności.



Niesamowite jest to, że piktogramy, które wykorzystuje Bruno Gibert budują porządek i przewidywalność codziennego życia - to znaki symbolizujące rózne zasady, zakazy, ostrzeżenia, udogodnienia i przydatne informacje. Wszystko, co sprawia, że życie staje się uporządkowane i bezpieczne. Tymczasem w "Niebie" mają one opowiedzieć o tajemnicy...



Niektórzy myślą, że po śmierci rodzimy się na nowo w jakiejś innej postaci.


Dzieci w swej prostolinijności i szczerości mają dar zadawania ważnych pytań. Nawet jeśli są naiwne, dotykają fundamentalnych kwestii. Nie zawsze potrafimy o tym rozmawiać (nawet ze samym sobą) W "Niebie" figura pytającego kilkulatka może poruszyć także dorosłego i sprowokować go do szukania odpowiedzi. Dla młodszych czytelników to subtelny sposób pokazania trudnych spraw, które ich trapią, choć niektórym się wydaje się, że "są nie ogarnięcia" przez dziecko.


A czy wszyscy idą do nieba?



Tak, wszyscy.


"Niebo" Bruno Giberta to subtelna, piękna i wyważona książka, niepozbawiona emocji i przestrzeni otwartej zarówno na dalsze pytania, jak i poszukiwanie odpowiedzi. Pojawia się tutaj problem różnych religii i tego "czy wszyscy pójdziemy do nieba", problem wiary w to co po śmierci i reinkarnacji, a wobec tego wszystkiego -   uczucia dziecka tęskniącego za bliską mu osobą i miłości, która trwa...

Zakończenie nie przynosi żadnej jasnej odpowiedzi, a raczej niespodziankę i "nakaz zawracania" - "Niebo" wymusza kilkukrotną lekturę i refleksję nad swoją drogą. Nie tylko dla najmłodszych.



"Niebo" Bruno Gibert. Wydawnictwo Wytwórnia, Warszawa 2011.

2 komentarze:

Buba pisze...

Dziękuję.

poza rozkładem pisze...

:)
To piękna książka. I krążę wokół niej ostatnio.
Szkoda, że tak mało popularna wśród dorosłych.