29 września 2014

Themersonowie


Nie wszyscy wiedzą, że są. Wydane - pięknie i starannie. "Nowe"  tytuły wyjątkowo zgranego tandemu artystów. Książki wzbogacone o to, co z założenia jest dla mnie zbęnym dodatkiem, tym razem - próbuję dać się uwieść idei parcia naprzód i książce "hybrydowej".
Franciszka Themerson - "malarka roztańczonych linii". Stefan Themerson - początkowo walczący o oddanie słuszności i suwerenności obrazom, przechodzi ostatecznie na stronę "słowa". Niektórzy zastanawiają się: filozofujący pisarz czy filozof tworzący powieści?
Eksperymentujący najmocniej przed swym wyjazdem z Polski z filmem, na emigracji - zakładają wydawnictwo, gdzie jak mówią chcą wydawać "bestlookery". Poezja semantyczna, opowiadania, powieści, eseje. Malarstwo i ilustracje. I książki dla dzieci. Czasem zastanawiam się "dlaczego?" i "skąd taki pomysł?". Potem przycodzą kolejne wątpliwości - "co" i "czy" mają do zaoferowania współczesnym dzieciom? 

I obecny wydawca, Fundacja "Festina Lente", zadał sobie chyba to pytanie. Odpowiedź przełożyła się na idee "książki hybrydowej". Papierowej formie, niezwykle szlachetnie wydanej, udowadniającej jak ważna jest fizyczność tradycyjnej książki, towarzyszy płyta z animacjami (nie wszystkie udało mi się odtworzyć) i aplikacje "multimedialne" z grami i zabawami. W opisie wydawca dodaje Aplikacja może być przeznaczona dla bardzo małych odbiorców (od 2-3 roku życia), do głośnego czytania z rodzicami i wspólnego oglądania (dotykania) ilustracji, ale również dla starszych jako "pierwsza czytanka". Tytułem tym będą zainteresowani rodzice, którzy pragną dostarczyć swoim dzieciom oryginalnej, ambitniejszej literatury/ilustracji.

Wprawdzie nazwisko Stefana Themersona otwiera szufladkę z etykietą "uwaga, ambitne", lecz jego wersy i rymy  adresowane do dzieci ciężko uznać za pasujące do tej klasyfikacji. Jeśli myśleć o ambicjach Themersonów, to ważna była dla nich idea tłumaczenia dzieciom świata. Zmieniła ona zresztą swój kontekst:  "Pan Tom buduje dom" przestaje być opowieścią o realności, hipnotyzuje (przynajmniej robił to kilka lat temu obecnemu dziewięciolatkowi) formą, w jaką ubrana jest opowieść o "zdalnym" budowaniu domu. Mam wrażenie, że podobnie jest z cudownie odnalezionym rękopisem (już po śmierci Themersonów): "Żółte, zielone, czerwone, niebieskie, niezwykłe przygody" i "Stołem, który uciekł do lasu". Zaskakujący koncept i poszukiwanie na niego metody zobrazowania - czy to definicja "ambitniejszej literatury/ilustracji"?

Najistotniejsze dla mnie w tym, co zostawili dla dzieci Franciszka i Stefan Themersonowie, to sposób myślenia o tym, jak pokazać dzieciom historię, którą mają do opowiedzenia. Ich "filmowe" myślenie o opowieści - sztuce łączenia słowa i obrazu. Tandem artystów poszukujących, niekoniecznie cały czas prących przed siebie. NIE BĘDZIE DZIURY W NIEBIE, JEŻELI NAWET PÓJDZIESZ TYŁEM.Tak też można zmierzać naprzód.

PS. Themerson nie znosił etykiet i szufladek. Gramatycznie – wydaje mi się, że w ogóle nie jestem rzeczownikiem. Jestem czasownikiem. Przez miliardy lat nie byłem, potem zacząłem się dziać, teraz się dzieję i wkrótce przestanę się dziać.
a komentując przywołany między wersami tutaj film "Przygoda człowieka poczciwego"  Stefan Themerson dodał: Autorzy tego filmu [...]  całe życie próbowali chodzić tyłem, ale naprzód. I wolą to od chodzenia całą parą przodem, ale wstecz”. 

























O spotkaniu z Themersonami na "Czytankach przed ekranem" w łódzkim Muzeum Kinematografii jeszcze >>> tutaj

9 komentarzy:

Mała czcionka pisze...

Co i czy mają zatem do zaoferowania współczesnym dzieciom?

poza rozkładem pisze...

Nie wiem.
A ty jak myślisz?
Jak współczesne dziecko odbiera ich ideę fix tłumaczenia świata?
Wspominałam o tym, że "Pan Tom" raczej hipontyzował formą niż merytoryczną zawartością...
:)
Niejakim echem spotkania z Themersonami była nasza dzisiejsza rozmowa przy obiedzie pt. "Dlaczego artyści inaczej myślą czyli czym jest >artystyczność<?" (dylematy siedmiolatki).
Jak więc "owocują" książki Themersonów? Czy mają tylko działać hasłem "ambitne"?
Poza tym pisałam o uwodzeniu formą.

Mała czcionka pisze...

Ja też nie wiem. Znam ich twórczość tylko przelotnie. Spodziewam się, że formą faktycznie uwodzą, bo jest spójna ze współczesną estetyką. Co do treści, nie mam pojęcia.

Daniel de Latour pisze...

Ale czy wszystkie trzy książki wydała fundacja Festina Lente? CHyba nie?

poza rozkładem pisze...

Jeśli myślimy o tych samych trzech książkach ("O stole...", "Żółte, zielone, czerwone..." i "Moja pierwsza.." - to tak, wszystkie wydała fundacja Festine Lente.
Oprócz nich Themersonów wydaje jeszcze Widnokrąg ("Był sobie raz haj taki kraj...."), w zapowiedziach: "Narodziny liter".
I "Pan Tom buduje dom.." w Bajkach-Grajkach.

Daniel de Latour pisze...

A. Ciekawe dlaczego w takim razie na swojej stronie, jeżeli dobrze zauważyłem, informuja tylko o jednej z tych książek... Dziękuję w każdym razie za informację

poza rozkładem pisze...

Mają inne, którymi się chwalą? ;)

Festina Lente pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Festina Lente pisze...

Chwalimy się trzema książeczkami Themersonów, ale też muszę wspomnieć o aplikacji, nad którą pracujemy: "Alicja po drugiej stronie lustra" z genialnymi ilustracjami Franciszki Themerson i nie mniej genialną animacją naszej koleżanki z ekipy fundacji. Pewnie jeszcze w tym miesiącu nieśmiało zaczniemy się chwalić na facebooku i udostępnimy choć kawałeczek intro. Pozdrawiam ciepło, kibicujcie nam!!