3 września 2014

Tajemnica sukcesu


Tajemnica urodzin. Tajemnica szkoły. Tajemnica  galopu, kempingu, miłości. Biblioteki, pociągu, gazety. Złota i diamentów. Hotelu i kawiarni. I kilka jeszcze innych.


Ubiegły rok pierwszoklasistki upłynął pod znakiem „Biura Detektywistycznego Lassego i Mai”.  Mój poniekąd także, bo : a) „Tajemnice” wyskakiwały zewsząd, b) byłam nękana nieustannymi prośbami o „tę część, której nie mamy”, c)wyprawami do biblioteki, bo „a nuż już jest kolejna”  d) „kiedy wydawnictwo wreszcie wydrukuje następną cześć?!”



Podobnie rzecz miała się ze starszym bratem (nie tak dawno – posiadaczem „legitymacji detektywa” i tajemniczego pudełka z specjalistycznymi akcesoriami).  Seria Martina Widmarka i Heleny Willis stała się u nas, i nie tylko u nas (te książki pojawiły się jako „nagrody” czy pamiątki na zakończenie pierwszych klas), milowym krokiem na pełnej wybojów i zakrętów drodze samodzielnych czytelników.

Przyznam, że trochę niepokoił mnie monopol „Tajemnic” na zainteresowanie ubiegłorocznej sześciolatki. Kręciłam nosem na obligatoryjność „kryminałów”, zachęcałam do urozmaicenia i poszukiwania. Z jakim efektem? Pierwszy rok w szkole należał do „Biura Detektywistycznego Lassego i Mai”, a czerwcowe urodziny musiały upłynąć pod znakiem „Tajemnicy urodzin”…

Ta ostatnia, jak na razie, przetłumaczona część serii pokazuje jak prosta i skuteczna reguła buduje te książki. Zresztą mówił o tym samym Martin Widmark na licznych spotkaniach, które miały już miejsce w Polsce (jeśli będziecie mieli okazję – polecam!). Rysując ładne sinusoidy prowokuje nauczycielki, bibliotekarki i wszystkich obecnych na sali do budowania historii i zobaczenia np. w niespodziewanym katarze babci szansy na komplikację i zwrot akacji.

Każda z „Tajemnic” zbudowana jest na podobnym schemacie fabularnym:  wyjściowa sytuacja fabularna nagle zostaje zakłócona,  coś dzieje się wbrew temu jak miało być. Spokój zostaje zastąpiony zagadką: jak to stało? Trzecioosobowy narrator, podążając za wkraczającymi do akcji Lassem i Mają,  wiedzie nas ku możliwemu  wyjaśnieniu. Wydaje się, ż jesteśmy u szczytu sinusoidy, ale to byłoby zbyt oczywiste. Czytelnik zostaje jeszcze raz sprowokowany do myślenia i poszukiwania „winnego”.

W „Tajemnicy urodzin” mamy huczne przyjęcie Muhammeda, zorganizowane przez jego żonę Barbarę, właścicielkę ogromnego diamentu.  Urodzinowe niespodzianki i atrakcje (w tym konkurs na najlepszy tort) zakłóca zniknięcie tego ostatniego – szlachetnego kamienia, który od początku przyciągał uwagę. Zaczyna się śledztwo, które podejmują obecni zawsze przy zwrocie akcji Lasse i Maja…



Obok fabuły ze skutecznie budowanym napięciem  istotnych jest dużo niuansów, które działają jak magnes na młodocianych czytelników:  dziecięcy, nierzadko błądzący, bohaterowie, z którymi (i ich sukcesami) można się utożsamić, figury dorosłych (dość karykaturalne) popełniających mnóstwo błędów. Żywy jest u Widmarka  zmysł obserwacji współczesnego świata  (bo świat przedstawiony „Tajemnic” sporo o nim mówi). Nie ma tutaj lukrowanej, nierealnej wizji relacji międzyludzkich zaludniającej tak często szkolne „czytanki”. Ludzie popełniają błędy,  ich figury i nieco wyolbrzymione przywary  oddają postawy, z którymi często spotkać się możemy „na ulicy”. Budujące jest zwycięstwo sprawiedliwości, ale i prawo dane każdemu bohaterowi do omyłek i błądzenia – także jeśli chodzi o życiowe wartości.  Cenny jest tutaj ład moralny: nagrodzone dobro, ale i wyrozumiałość wobec potknięć. Zaufanie pokładane w drugim człowieku, pomimo tego, że nikt nie jest tutaj ideałem.

Lasse i Maja to prawie-rówieśnicy dzieci zaczynających samodzielne czytanie. To bohaterowie, których postępowanie diagnozuje świat dorosłych. Myślę, że te postaci przynoszą dziecku świadomość tego, że także „inni” widzą i czują wiele z otaczającej rzeczywistości (dorosłych).  A do tego ratują  porządek i ład moralny. Spełniają marzenie o władzy i omnipotencji, bohaterskich czynach, choć są one na skalę małego miasteczka, jakim jest Valleby.


Sukces czytelniczy „Biura Detektywistycznego Lassego i Mai” buduje tak żywe w tej serii myślenie całościowe o książce projektowanej dla kogoś, kto odchodzi od instancji dorosłego pośrednika: waga i rola ilustracji Heleny Willis świetnie dopełniających świat przedstawiony, rozmiar czcionki, odstępy między wersami, układ krótkich rozdziałów, niezbyt obszerny rozmiar  całości opowieści, prostota słownictwa, dominacja zdań prostych (doceniam tłumaczkę!). Wszystko to przynosi nieuchronnie prowokuje do osiągnięcia sukcesu: „sama przeczytałam CAŁĄ  KSIĄŻKĘ!”, „SAM to zrobiłem!”.

„Tajemnice” są także okazją do wielu cennych w szkole działań. Z ich pomocą można budować umiejętności pracy zespołowej, wspólnotę klasową, przełamywać wyobrażenie o tym, że jest jedna – ta sama lektura dla całej klasy. Ciekawa jestem tego, jak ubiegłoroczne pierwsze klasy obdarowane „Tajemnicami” wykorzystają swoje zasoby i dużą rozpiętość tytułów. Może ktoś weźmie udział w konkursie ogłoszonym przez wydawnictwo Zakamarki? Warto! Można wygrać weekend w Sztokholmie i odwiedziny muzeum literatury dziecięcej Junibacken! Uwaga: czas do 30 września! Szczegóły na stronie >>>wydawnictwa Zakamarki <<<



























"Tajemnica urodzin" tekst: Martin Widmark, ilustracje: Helena Willis, tłumaczenie: Barbara Gawryluk. Wydawnictwo Zakamarki, 2014.



PS. W ramach uzupełnienia, jako dodatek do jednego z komentarzy o niewydanej u nas "Tajemnicy Kościoła": praca 6latki, u której narodziła się potrzeba istnienia takowej historii

7 komentarzy:

MAMAtyka pisze...

Od kiedy córka poznała Tajemnice ... - pozwala mi kupić prezent /książkę dla swoich koleżanek i kolegów.
Pozdrawiam ciepło
Małgorzata

poza rozkładem pisze...

:D
U nas to także stały punkt na liście potencjalnych prezentów.

Ciekawa jestem jak pierwsze szkolne wrażenia? Powodzenia!
Pozdrawiam serdecznie :) A.

MAMAtyka pisze...

Szkoła - życia;)

poza rozkładem pisze...

Może to najważniejsze?
W dzisiejszych "Wysokich Obcasach" (4 X) pełen ogólnikow tekst o wygaszaniu zdolności matematycznych u dziewczynek. Coś dla Ciebie!
Ciekawa jestem Twoich szkolnych obserwacji...

Anka pisze...

Mój syn również jest wielkim miłośnikiem tej serii.
Niestety, w Polsce nie wydano "Tajemnicy kościoła". Ponoc jest zbyt kontrowersyjna, jak dla naszego kraju. Szkoda. Aż nas skręca z ciekawości, co tam może się kryć.

poza rozkładem pisze...

Pomimo, że niewydano, u nas, na fali fascynacji "Biurem detektywistycznym", zrodziła się potrzeba, aby była i ta część :)
Sześciolatka bardzo ładnie wyłapała, że "Tajemnice" poświęcone są intrygom zbudowanym wokół różnych mieszkańców miasteczka Valleby. I zaczęła wymyślać, co mogłoby się zdarzyć... (ważną częścią procesu były ilustracje - zajrzyj do PS we wpisie :)
Pozdrawiam! A.

MAMAtyka pisze...

Dziękuję - zajrzę do WO.
Co do obserwacji - staram się przymykać oczy i mieć nadzieję;)