Czas: dziś - kolejny dzień po czczonym i świętowanym Dniu Niepodległości. Miejsce: klasa trzecia publicznej szkoły podstawowej. Cel: refleksja nad pojęciem "niepodległości", inspiracja do przyjrzenia się jego współczesnym odniesieniom, badanie symboliki bajki.
%2B(800x600).jpg)
To nie-do-końca szkolne cele, bo nie zakładam, że uczeń "wskazuje", "rozumie", "definiuje". Chciałam, aby dzisiejsze spotkanie z "Wojną liczb" Juana Darién stało się okazją do konfrontacji zasobów (dzieci) i zadaniu pytań (a może zasianiu wątpliwości?): pierwsze skojarzenia ze słowem "niepodległość" zderzone z metodą pracy grupowej i "kompromisem"; definiowanie "kogo dotyczy niepodegłość" prowokujące pytanie ile niepodedległości ma trzecioklasista (choćby w wymiarze "przestrzeni"); historyczne skojarzenia terminu "niepodległość" i całkiem współczesny problem -
jak o nią dbać? (czekam na prace pisemne).
Wszystko to zmierzające do przyjrzenia się prostej historii: "Wojna liczb" Juana Darién. Bajka wykorzystująca matematyczne skojarzenia. O tym, co może się wydarzyć, jeśli świat dzieli się na "lepszych i większych" i "resztę", niekoniecznie zauważaną. Do czasu. Bo zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie umiał wykorzystać flustrację. Do czego to zaprowadzi? Sprawdzcie jak dzieci widzą znak minus. I co on może znaczyć. Czy uda się odnaleźć królową "plus"?!
"Wojna liczb" Juan Darién, tłumaczenie: Filip Łobodziński. Wydawnictwo Tako, 2012.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz