18 lutego 2014

Romano abecadło

Przy okazji "Majn Alef Bejs" przypomniałam sobie o innej pozycji z naszej kolekcji "abecadłowych" książek (zwanych "ABC books"). Pamiątka z jesiennej wycieczki do Krakowa, znaleźniona w jednej z księgarni na Kazimierzu. Księgarnia Austeria. Książka o "alfabecie" romskim.


"Alfabet" bo sprawa języka i alfabetu, którym posługują się Romowie to sprawa dość skomplikowana.  Chodzi o spis znaków (bazujących na znakach wykorzystywanych w języku polskim), występujących w romani. Liter w ksiażce jest 34 (inne źródła podają, że 46), w tym np. "litera słynna - tylko romska, całkiem inna". Przydech: Ćh - podobno nie-Rom jej nie słyszy. I nie można jej wykrzyczeć.

Już informacja na okładce sugeruje, że wszelkie uzgodnienia co do istnienia jednego języka romskiego nie jest taka prosta. Są różne dialekty, różne uzgodnienia co do pisowni, bo i sam język od niedawna jest zapisywany (do XX był przede wszystkim językiem mówionym).

Istnieją w Polsce podręczniki do nauki języka romskiego. Ważną zmianą dotyczącą funkcjowania kultury romskiej jest i wydanie tej książki: "Romano Abecadło". Wierszowane, w języku polskim, zasady dotyczące wykorzystywanych znaków do zapisu romani, przeplatane słowami romskimi.

Zasada podobna co w "Majn Alef Bejs". Rymy jednak w wydaniu Natalii Garncarz, etnolożki z Muzeum w Tarnowie, dość niewyszukane, czasem mocno naciągane, z kulejącym rytmem wierszy. A i koncepcja ilustracja zupełnie inna. Diana Karpowicz momentami gra kształtem liter, przywołuje tradycje romskie, a może nawet zakorzenione o Romach stereotypy. Na co zresztą zwraca uwagę i tekst.

A Romowie "(...) też chodzą dziś do szkoły, 
mają muzyczne zespoły, tańczą, tworzą rozśpiewani,
światem wciąż oczarowani,
zamiast wozem jechać w lasy
są zwyczajni - takie czasy."

Zabrakło jednak tutaj wyrazistej koncepcji wokół, której budowana jest całość książki. W tym, jak książka wygląda, przewija się trochę stereotypów, z drugiej strony - intencją autorki tekstu jest chyba walka z nimi. I przekonanie (nie tylko?) dzieci romskich, że poznanie własnego języka jest drogą do wytłumaczenia innym, kim jest się jest dziś. 













W mojej głowie, a może przede wszystkim na biurku, książki układają się "tropami tematycznymi". Polecam (dorosłym) dla towarzystwa tej książce opowieści Lidi Ostałowskiej "Farby wodnei "Cygan to Cygan".

w ramach Post Scriptum: (umknęło, bo nie-z-tej-półki) nieoceniony Jerzy Ficowski i "Gałązka z drzewa słońca. Baśnie cygańskie"

"Romano Abecadło" tekst: Natalia Gancarz, ilustracje: Diana Karpowicz. Wydawca: Muzeum Okręgowe w Tarnowie, 2011.

7 komentarzy:

Maciej Gierszewski pisze...

polecam jeszcze taką pozycję:

"Drom-Droga - Historia Romów w Europie" Scenariusz: Mateusz Wiśniewski, Rysunek: Marek Rudowski

Wydawnictwo: Fundacja Integracji Społecznej "Prom"

Pani Zorro pisze...

W pierwszej chwili myślałam, że to Mizielińskich „Mam oko na"...

poza rozkładem pisze...

Kolorystycznie się komponują ;) Ale "Romano Abecadło" było pierwsze.

poza rozkładem pisze...

Dzięki!

Pani Zorro pisze...

Po drugim rzucie oka nie ma wątpliwości.

Anonimowy pisze...

Pierwszy był elementarz romski i i słownik "Romsko- Polski "czy "Romane Paramisa"Jana Mirgi, pisarza romskiego. Wspomnę też o " Baba Jaga" baśnie romskie, tekst romsko-polski, ilustrowane przez dzieci romskie. Takich ciekawych publikacji o tej tematyce romskiej jest sporo, co najdziwniejsze te które są tworzone, pisane przez Romów nie są tak udostępniane ja te które są pisane przez nie romów. Ale takie czasy...zwyczajni Romowie są mało ciekawi...

poza rozkładem pisze...

>>nie są tak udostępniane<<
właśnie, może to problem z dostępnością? Nie zaś z mierzalnością "bycia ciekawym"...?